Ailey Stephensen
15.05.1982 Carson City, Nevada
analityk zasobów ludzkich
analityk zasobów ludzkich
__________________________________________________________________________
Ciągle czuła na sobie presję z
zewnątrz. Najstarsza córka, wzór dla młodszego rodzeństwa, zawsze perfekcyjna w
tym, co robiła. Odpychająca zarazem, ponieważ nie liczyło się dla niej nic
więcej – piąć się coraz wyżej i wyżej. Nie zatrzymało jej małżeństwo, nie
zatrzymały jej nawet narodziny pierwszego dziecka. Ciągle dostrzega coś, czego
jeszcze nie osiągnęła, a co znajduje się przecież w zasięgu jej ręki. Byle do
celu, czasami po trupach. Zaciera się granica pomiędzy życiem zawodowym, a
życiem prywatnym. Tylko dlatego, że prywatne niemal w ogóle nie istnieje.
Cierpi na tym rodzina, cierpią wszystkie głębokie więzy. I ona czasem odczuwa
ból. Swego rodzaju przygnębienie, bo przecież zawodzi tych, którzy zawsze
powinni stać na pierwszym miejscu. Egoistyczne zapędy więżą ją w agencji do
późnych godzin nocnych, a po powrocie do domu marzy o gorącej kąpieli i
zasłużonym odpoczynku. O niczym więcej. Wszystko dzieje się obok, jakby
zupełnie jej nie dotyczyło. Z każdym mrugnięciem oka Christopher staje się
coraz większy, a Matthew załamuje ręce. Porywcze ambicje, którymi uwiodła go
Ailey stały się teraz jego przekleństwem, bo nie można żyć z cieniem człowieka.
Ulotnym i nienamacalnym.
Nie obiecuje sobie zbyt wiele
ponieważ wie, że zawsze znajdzie się coś ważniejszego. Coś, co stanie na
przeszkodzie pomiędzy nią, a oazą wytchnienia – tak nieosiągalną, a tak
potrzebną zarazem. Wreszcie trzeba powiedzieć stop. Zamówić drinka u
latynoskiego barmana i móc zapomnieć o słabej głowie. Móc leczyć kaca i sprostać wymaganiom energicznego brzdąca z gorącą głową, którego nie
sposób upilnować. Zatrzymać tą pompę, która wysysa z niej całe pokłady energii
i entuzjazmu. Wobec ludzi i wobec życia, bo przecież to ono nieubłaganie
przelewa się przez palce. Miałoby się ochotę trzasnąć ją w twarz. Z impetem.
Krzyknąć – doceń wreszcie to, co masz! Tak, aby poczuła wreszcie strach przed utratą tego, co było jej błogosławieństwem. Powinna
przykrócić język, powinna nie wywierać na ludziach presji. Powinna sprawić, aby poranna kawa w jej towarzystwie była
przyjemniejszą częścią dnia. Ta lista byłaby naprawdę długa, może nawet nie miałaby końca, a mur zasad i schematów pozostałby nienaruszony.
[Wątków mi się namnożyło, podobnie jak bardzo dobrych postaci na tym blogu, aż miło popatrzyć. Śliczne zdjęcia, a co do karty, bo to o nią głównie się rozchodzi, to idealnie podsumowuje myślę większość ludzi w tym wieku, których pochłania praca. Fajnie wyszło! Baw się dobrze na blogu.]
OdpowiedzUsuńGabe
[Zarządzanie zasobami ludzkimi... Nie lubiłam tego przedmiotu na studiach :D Może tylko dlatego, że wykładowca nie potrafił nas nim zaciekawić, bo niektóre tematy brzmiały nawet całkiem znośnie :)
OdpowiedzUsuńHej, witam cię na blogu oraz twoją bohaterkę. Zapraszam oczywiście do wątku z moim grafikiem. Mam pomysł, ale to na razie w sumie zalążek - dotyczyłoby to właśnie pracy Ailey i jej oceny pracowniczej niektórych jednostek pracujących w CIA. Powiedzmy, że ocena pracy Marka w jednych aspektach jest bardzo słaba, w innych bardzo dobra, a w końcu chodzi tutaj o dobór najwłaściwszej z kadr. Ailey jako analityk mogłaby wziąć Morrisona pod włos dlaczego jest taka dysproporcja, czy czuje się za mało zmotywowany, co jest tego przyczyną, czy potrzeba mu wspólnika, co z etyką pracy, itp. Możemy to rozbić na więcej spotkań, na których nasi bohaterowie mogą się w gruncie rzeczy poznawać :)
Jeśli jednak masz ochotę na wątek z akcją postaram się coś wymyślić :)
Pozdrawiam i dużo dobrej zabawy na blogu!]
Mark
[ Dzień dobry, owocnego pobytu na blogu życzę :3
OdpowiedzUsuńi ps. pod koniec czcionka jest nieco większa, ta różnica jakoś tak rzuciła mi się w oczy]
Allie Hammond
[Cieszę się, że karta się podoba. Bałem się, że ten humor nie wyjdzie, bo nie jestem w tym za dobry, ale znowu pogmatwany Gabe wyszedłby bez tego jak chodząca patola. Także miło mi.
OdpowiedzUsuńUmówmy się, że gdy tylko odpadnie mi jakiś wątek przez któregoś gagatka, który namawia a potem nie odpisuje - biję do Ciebie. :)]
G.
[Dziękuję za piękne powitanie :D. Cieszę się, że postać się podoba. A Ailey jest wspaniale wykreowana. Aż żałuję, że nie umiem w wątki damsko-damskie.]
OdpowiedzUsuńTessa L.
[Mi jak najbardziej pasuje c: A że, cóż, Caron nie jest zbyt cierpliwą osobą, takie wizyty zdarzały by się pewnie aż nazbyt często :D]
OdpowiedzUsuńMaddox