Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ailey Stephensen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ailey Stephensen. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 lipca 2015

Jeśli przyjmiemy, że ludzkie życie ma być rządzone przez rozsądek, potencjał życia zostanie utracony.





Ailey Stephensen

15.05.1982 Carson City, Nevada
analityk zasobów ludzkich



__________________________________________________________________________
Ciągle czuła na sobie presję z zewnątrz. Najstarsza córka, wzór dla młodszego rodzeństwa, zawsze perfekcyjna w tym, co robiła. Odpychająca zarazem, ponieważ nie liczyło się dla niej nic więcej – piąć się coraz wyżej i wyżej. Nie zatrzymało jej małżeństwo, nie zatrzymały jej nawet narodziny pierwszego dziecka. Ciągle dostrzega coś, czego jeszcze nie osiągnęła, a co znajduje się przecież w zasięgu jej ręki. Byle do celu, czasami po trupach. Zaciera się granica pomiędzy życiem zawodowym, a życiem prywatnym. Tylko dlatego, że prywatne niemal w ogóle nie istnieje. Cierpi na tym rodzina, cierpią wszystkie głębokie więzy. I ona czasem odczuwa ból. Swego rodzaju przygnębienie, bo przecież zawodzi tych, którzy zawsze powinni stać na pierwszym miejscu. Egoistyczne zapędy więżą ją w agencji do późnych godzin nocnych, a po powrocie do domu marzy o gorącej kąpieli i zasłużonym odpoczynku. O niczym więcej. Wszystko dzieje się obok, jakby zupełnie jej nie dotyczyło. Z każdym mrugnięciem oka Christopher staje się coraz większy, a Matthew załamuje ręce. Porywcze ambicje, którymi uwiodła go Ailey stały się teraz jego przekleństwem, bo nie można żyć z cieniem człowieka. Ulotnym i nienamacalnym.
Nie obiecuje sobie zbyt wiele ponieważ wie, że zawsze znajdzie się coś ważniejszego. Coś, co stanie na przeszkodzie pomiędzy nią, a oazą wytchnienia – tak nieosiągalną, a tak potrzebną zarazem. Wreszcie trzeba powiedzieć stop. Zamówić drinka u latynoskiego barmana i móc zapomnieć o słabej głowie. Móc leczyć kaca i sprostać wymaganiom energicznego brzdąca z gorącą głową, którego nie sposób upilnować. Zatrzymać tą pompę, która wysysa z niej całe pokłady energii i entuzjazmu. Wobec ludzi i wobec życia, bo przecież to ono nieubłaganie przelewa się przez palce. Miałoby się ochotę trzasnąć ją w twarz. Z impetem. Krzyknąć – doceń wreszcie to, co masz! Tak, aby poczuła wreszcie strach przed utratą tego, co było jej błogosławieństwem. Powinna przykrócić język, powinna nie wywierać na ludziach presji. Powinna sprawić, aby poranna kawa w jej towarzystwie była przyjemniejszą częścią dnia. Ta lista byłaby naprawdę długa, może nawet nie miałaby końca, a mur zasad i schematów pozostałby nienaruszony. 
___________________________________________________________________________ 

ZWIĄZKI | ZAPISKI


~ wizerunek : AJ Cook