Jessica Black
28 lat ○ 18 czerwiec 1987 ○ Lekarz
Widząc ją przechadzającą się po korytarzu wielu uważa, że trafiła tu drogą przypadku. Mała kobietka, mierząca metr sześćdziesiąt wzrostu, niosąca w drobnej dłoni cała stertę papierów. Można by rzec, że zaraz przewróci się pod natłokiem ciężaru jakim są cztery grube książki i kilka faktur. Nic bardziej mylnego. Pozory mylą i tak jest w tym przypadku. Panna Black jest całkiem silna fizycznie, ale również i psychicznie. Potrafi wiele znieść.
Urodzona w dobrym domu, od dziecka chciała zostać lekarzem by pomagać. Więc i od najmłodszych lat szkoliła się, czytała książki, pogłębiała zakres wiedzy z tej dziedziny. Studia skończyła z wyróżnieniem i może dlatego pracuje w CIA. Dodatkowo chodziła w wieku nastoletnim na karate, a co za tym idzie - potrafi sobie radzić w wielu sytuacjach.
Opanowana, logicznie myśląca, wesoła osóbka z wielkim workiem pozytywizmu, który nie opuszcza jej nigdy. Potrafi odnaleźć odrobinę jasnego światła w najciemniejszych chwilach. Uwielbia spędzać wieczory nad dobrą książką na balkonie w swoim mieszkaniu obok białego persa z ciepłą herbatą. Kocha ten napój do tego stopnia, że niektórzy wołają na nią Tea. Nie ma problemu z nawiązywaniem znajomości, a pracę traktuje nad wyraz poważnie. Perfekcjonistka będąca na dobrej drodze do zostania pracoholiczką.
Nie lubi opowiadać o swojej przeszłości. Nie spotkało ją nic szczególnie złego ani też dobrego. Sama mówi, że nie ma się czym chwalić. Bo czym są te dyplomy wiszące nad łóżkiem? Czym są te puchary z olimpiady w dziedzinie biologii czy chemii? Jej wspomnienia z młodzieńczych lat to książki, nauka, dwie przyjaciółki, chłopak, z którym była raptem pół roku i gruby kot. Nic szczególnego. Jak sama mówi, jej życie było nudne jak zimna herbata...
_____________________________________
Witam.
Karty postaci to nie są moje mocne strony.
Jaka dokładnie jest pani Black będzie w wątkach.
Lubimy akcję i zawiłości :)
FC: Jessica Jung
FC: Jessica Jung

[Czekałem, aż ta karta się pojawi, żeby podziękować za powitanie. Rzadko zdarza się spotkać kogoś tak uprzejmego, że nie dość że powita zanim oficjalnie dołączy z postacią, to jeszcze w bardzo miły sposób. Cieszę się, że postać się podoba i również dlatego, że mam z kim dzielić swoją słabość do Sebastiana. Pierwszy raz wziąłem go na postać i okazuje się, że pasuje mi idealnie.
OdpowiedzUsuńNie, żebym mówił, bo się odwdzięczam, ale Jessica Lung też ma śliczne zdjęcia u Ciebie. Ogólnie pasuje do postaci, wydaje mi się taka urocza.
Wąteczek koniecznie, więc proponuje jakieś standardowe badania kontrolne, na które Gabe nie będzie zbytnio chętny, a w dodatku stawi się w dość niesprzyjającym stanie. Nie wymyślę nic lepszego na tę sekundę, bo obiad mi się gotuje, ale jak Ci się nie spodoba, to będąc pojedzonym na pewno będę mieć więcej w głowie :)]
Gabe Douglas
[No, to mamy coś wspólnego. Oczywiście, że potem może się ta relacja przemienić w coś bliższego, dobry ziomal będący lekarką to przydatna sprawa, oj tak.
OdpowiedzUsuńBędzie mi bardzo miło, jeśli zaczniesz :)]
Gabe
Tak jak mogła to przewidzieć druga osoba, badania kontrolne to dla niektórych była bzdura. I chociaż resztki rozsądnego człowieka, które drzemały w Gabrielu mówiły, że to przydatne i ważne, by oceniać sprawność oraz zdrowie agentów, uchodziły i tak w jego opinii za stratę czasu.
OdpowiedzUsuńNie, żeby dzisiaj miał go za mało. Szczerze mówiąc to spokojnie mógł się lenić. Taka była jego praca - od raportów, poprzez asystę, a kiedy sprawy były zamykane, papierki oddawane, a agencji specjalni dostawali odrobinę zasłużonego odpoczynku, ich przynieś-wynieś-pozamiataj mogli odzipnąć. A żeby nie robili tego za często, wymyślono, że wysyłać ich się będzie co parę lat na badania kontrolne.
I tak oto szedł korytarzem szpitalnego skrzydła, z przymrużonymi oczami, obolałą miednicą i podkrążonymi oczami. Zarwał nockę, a do tego rano zdążył wypić tylko kawę przed szybkim prysznicem. Koszula lepiła mu się do pleców, bo nie zdążył nawet porządnie wytrzeć się ręcznikiem.
Od razu było widać, że zaszkodził sam sobie, pijąc dzień przed badaniami. Był w dupie.
Po wejściu usiadł posłusznie na kozetce i uśmiechnął się do lekarki niemrawo. Miał nadzieję, że załatwi mu lewe pozytywy, inaczej będzie jeszcze gorzej niż się zapowiada. Coś musi wymyślić. Nie miał tylko siły, w tym problem.
- Gabe.. Gabriel. Douglas - przedstawił się, odchrząkując uprzednio, bo wydawało mu się, że głos ma spity.
Nie znał dobrze lekarki. Widział ją parę razy na korytarzach, prawdopodobnie kiedyś go nawet i zszywała. Ale imienia za grosz nie pamiętał. Dobry początek.
Gabe
[eh, myślę, że przy ostatnich trzydziestu kilku stopniach nie byłoby tak dużej różnicy ;> dziękuję ślicznie za powitanie na blogu i staram się jak mogę wymyślić dla naszych postaci jakiś wątek. póki co przyszło mi do głowy, że Elias mógłby być codziennym, porannym dostawcą gorącej herbatki dla Jess tylko na tą chwilę nie wiem, jak pchnąć to dalej. więc kombinuję dalej.. ;>]
OdpowiedzUsuńWake
[Twoją postacią zainteresowałam się już zanim się pojawiła, wybacz jestem podglądaczem xd I jestem bardzo chętna na wątek]
OdpowiedzUsuńLeon
[Na razie nie ale zaraz coś wymyślimy, tylko .. czym zajmuje się lekarz w CIA]
OdpowiedzUsuńLeon
[Więc może w jednaj z akcji Leo zostanie poważnie ranny i w opłakanym stanie trafy do Jessica? ((jezu jak to się odmienia?))]
OdpowiedzUsuńLeon
[ Hyhyhy przerażają mnie jej oczy. Tak, to moja fobia, ludzie ze skośnymi oczami, a w moim mieście się od nich roi, spieprzam tak daleko jak tylko się da.
OdpowiedzUsuńW każdym bądź razie... Baby chyba muszą trzymać się razem, prawda? Ja to bym tu widziała jakąś babską imprezę i w ogóle taką typową, dziewczęcą relację, nie wiem czemu]
Allie Hammond
[Jasne że mogą zostać przyjaciółmi. Leo przyda się przyjaciel lekarz x]
OdpowiedzUsuńDzisiejsza akacja była bardzo niebezpieczna i wiedziałem o tym od samego początku. Jednak miałem nadzieje że dzięki doświadczeniu i wszystkich zdobytych dotąd umiejętności wszystko pójdzie łatwo i szybko. Niestety, ogromnie się pomyliłem. Gang spodziewał się naszej wizyty więc zadbał by nikt nie wyszedł z tego cało. Jako dowodzący akcją i prowadzący szereg odniosłem największe obrażenia. Gdy leżałem na ziemi z raną postrzałową ramieniu i nożem w brzuchu grupa zdążyła uciec ranią agentów. Cudem udało mi się wezwać posiłki. Byłem pewny że tył mojej głowy krwawił przez mocne uderzenie o beton. Gdy w końcu przyjechali szybko zabrali mnie do siedziby CIA. Gdy tam dotarliśmy byłem już pół przytomny i nawet nie zauważyłem kiedy wjechaliśmy do gabinetu lekarza. Ból rósł z każdą chwilą więc zamknąłem oczy chcąc się od tego odciąć. Nawet nie wiedziałem kiedy straciłem przytomność.
Leon
( Prześliczna pani ze zdjęcia C: Przyjemna karta, pani doktor, mrrr xd Jestem za jakimś fajnym wątkiem lub powiązaniem C: )
OdpowiedzUsuńAnthony
[ O coś takiego mi w sumie chodziło, ale mnie samą dobija upał ;-; Daj mi troche czasu to przyjdę z czymś dopracowanym]
OdpowiedzUsuńAllie Hammond
[Dziękujemy za szalenie miłe powitanie!]
OdpowiedzUsuńLouise
( Może ich koty spotkają się w parku i polubią się odrobinę za bardzo? xd Przez te upały ledwo dyszę, więc sorki za tak proste pomysły xd A co do powiązania...może znaliby się z przeszłości? Jakaś przyjaźń, związek czy coś w tym rodzaju? )
OdpowiedzUsuńAnthony
[Co sądzisz, by zrobić ich sąsiadami, którzy mają obok siebie balkony i czytają wręcz razem książki? Pożyczają sobie je przez balustradę xD]
OdpowiedzUsuńArthur
Jęknąłem cicho powoli się wybudzając. Od razu tego pożałowałem gdy tępy ból wybuchł w mojej głowie. Chciałem wrócić do przyjemnej nieświadomości ale nie dane mi było to zrobić. Chwile później przy moim łóżku znalazło się kilku ludzi, a przez ich mamrotanie o pozostaniu przytomnym usłyszałem trzaśnięcie drzwi. Nie usłyszałem żadnego nowego głosu więc domyśliłem się że ktoś poszedł po głównego lekarza. Zamknąłem na chwile oczy ale sekundę później poczułem jak ktoś klepie mnie po policzku. Zgromiłem mężczyznę wzrokiem. Drzwi trzasnęły kolejny raz a lekarze, pielęgniarki czy ktokolwiek rozstąpili się robią miejsce nowej kobiecie.
OdpowiedzUsuńUśmiechnąłem się lekko na jej przywitanie ale pewnie bardziej wyglądało to jak grymas więc szybko z tego zrezygnowałem. Nie obchodziło mnie co mogła o mnie pomyśleć, chociaż po ciężko rannych nie powinna spodziewać się niczego wielkiego.
- Nazywam się Leon Hadson, mam 35 lat i zostałem ranny przez grupę kutasów którzy zastawili na nas pułapkę - mruknąłem starając się podnieść. Skrzywiłem się na ostry ból w ramieniu i brzuchu. - kurwa
Leon
( Zgadzam się, neutralność to nuda C: Ja tam myślę, że jak pierwszy raz od jakiegoś tam czasu się zobaczą to mogłaby rozkwitnąć jakaś niechęć, a nawet rozdrażnienie, a potem z kolejnymi spotkaniami, jeśli w ogóle do takich dojdzie mogą przypomnieć sobie, czemu byli razem xd)
OdpowiedzUsuńAnthony
Pokiwałem lekko głową.
OdpowiedzUsuń- Jak na stan w którym jestem czuje się świetnie. Nawet nie chce wiedzieć ile leków przeciw bólowych we mnie wpakowaliście.
Westchnąłem cicho z powrotem kładąc się na łóżku. Mimo wszystko nie powinienem narzekać. Żyje i mam się dobrze, rady niedługą się zagoją a ja zażyje trochę odpoczynku. Będę miał kolejny czas na ponowne przejrzenie akt ze sprawy mojej matki, chociaż wiedziałem że nic nowego nie znajdę. Posmutniałem na tą myśl ale szybko odgoniłem od siebie niechciane uczucia.
- Moje imię już znasz - powiedziałem przekrzywiając głowę tak by cię widzieć. Mimowolnie zacząłem zastanawiać się ile możesz mieć lat. Wyglądałaś bardzo młodo ale bez odpowiedniego doświadczenia nie dostała byś się tu.
Leon
[Hej! Dzięki za przywitanie. Czytałam twoją kartę od razu jak się opublikowałaś i bardzo mi się spodobała. Jest pozytywna, a sama Jessica sprawia miłe wrażenie :)
OdpowiedzUsuńOczywiście, że jestem chętna na wątek. Mam nawet pomysł.
Mark mógłby raz w życiu podrobić w końcu jakiś dokument dla siebie. W tym przypadku receptę dla siostry na leki uspokajające, które ona zdaje się kilogramami wyrzucać. Jej lekarz nie chce jej już wystawić kolejnej recepty (bo jak to kolejna recepta w tym miesiącu?), więc Mark wspomaga się jak może. Podrzuciłby receptę na nazwisko jakiegoś młodziakowatego agenta CIA. Okazałoby się, że albo ten agent choroby do tych leków nie ma, albo od dawna zażywa inne o czym Morrison mógłby nie wiedzieć. Wzbudziłoby to czujność Jessici i jej prywatne śledztwo mogłoby doprowadzić ją do Marka.
Ten oczywiście by się przyznał. Jak zareaguje na to Jessica to jej wybór, ale jeśli byłaby sklonna mu przebaczyć, razem mogliby opracować nowy wzór recepty dla lekarki, której nie dałoby się tak latwo podrobić :)
Nie wiem, czy nie za bardzo pojechałam w stronę jakiegoś fantasy. Jeśli masz inny pomysł lub ochotę na zupełnie inny wątek - pisz śmiało!]
Mark
Jessica - zakodował w swojej własnej, nieco obolałej głowie. Przyda mu się na potem. W końcu nie tyle chciał się podlizywać uroczej lekarce, co nie zamierzał grać jej na nerwach zapominaniem czegoś tak prostego, jak jej imię. I tak był w dosyć przegwizdanej sytuacji.
OdpowiedzUsuńPoprawił kołnierzyk białej koszuli, która drapała go w gardło. Nie golił się od paru dni, więc na jego brodzie i szyi był twardy zarost. Nie wyglądał zbyt schludnie. Przynajmniej udało mu się pozbyć nieprzyjemnego zapachu i zamiast tego biła od niego lekka woń wody kolońskiej.
Skupił się na pytaniu, jakie padło w jego stronę. Świetnie, wystrzeliła z grubej rury. Jak on sypiał? Raz, kiedy towarzyszyło się na misji, nie sypiał po parę dni. Innym razem łaził po barach, tak jak dzisiaj. Samotnie, z przypadkowym facetem, raz nawet zdarzyło się z dwoma naraz, na co uśmiechnął się delikatnie pod nosem do siebie. Zganił się natychmiastowo w myślach, bo przecież to nie czas i miejsce na takie wspomnienia.
Spojrzał na Jessicę.
- Kiedy jestem na miejscu, dosyć regularnie. Po sześć godzin? Czasem dłużej. Zdarza się krócej - wymamrotał. - Dzisiaj, na przykład. - Stwierdził, że zacznie powoli się tłumaczyć. - Mam za sobą ciężką noc.
W myślach błagał, żeby doktor Black zrozumiała,że nie jest to dobry termin na badania. Nie miał pojęcia, jak będą dokładnie one wyglądać, ale mógł tylko modlić się, żeby nie kazali mu nigdzie biegać. Pobiegłby, bo musi. Był w lepszej kondycji niż niektórzy sportowcy, bo CIA już o to zadbało. Ale gdyby tak tylko nie musiał, byłby właśnie najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem, które tak niemiłosiernie raziło go po oczach, dostając się smugami przez niezasunięte do końca rolety w gabinecie.
Gabe
(Możesz zacząć C: )
OdpowiedzUsuńAnthony
[Cześć! Dziękuję za powitanie :) Wąteczek?]
OdpowiedzUsuńMia
[Dziękuję bardzo! W moim przypadku faktycznie najważniejsza jest moc chęci, także - dzięki, dzięki, dzięki!]
OdpowiedzUsuńRutherford
[Cześć; dziękuję bardzo! Niewątpliwie duże pokłady weny się przydadzą.]
OdpowiedzUsuńMargaret
Tak czuł, że wizyta na kontroli będzie wyglądała w ten sposób. Pytanie, jego chwila namysłu, niemrawa i niepewna odpowiedź. Gorzej niż na spowiedzi, które jednak pamiętał tylko za dzieciaka. Westchnął, nie ociężale ze znużenia, ale żeby oczyścić pulsującą głowę.
OdpowiedzUsuńWolał i tak taki wywiad niż dziwaczne testy sprawnościowe. Oby było tak jak najdłużej. Chłodny, przyjemny od klimatyzacji gabinet trochę go uspokajał. Krew w żyłach płynęła spokojnie, normalnie.
- Nie, właściwie to nie. Jedynie dzisiaj. - Poniósł wzrok z podłogi na lekarkę. - Nietrudno zauważyć, że chyba nie jestem w najlepszym stanie.
Zdobył się na lekki uśmiech, czym zdziwił samego siebie.
- Ból, w sensie. Nie zawroty - dodał pospiesznie. - Zazwyczaj czuję się dobrze. Na ciosy jestem odporny, jeśli pyta pani o ewentualną walkę wręcz. Gorzej z... przemęczeniem materiału. Raz na ruski rok się zdarza.
Poprawił się na krześle, bo lekko obolały tyłek niewygodnie układał się na jego powierzchni.
- Jak każdemu - wymamrotał, kończąc swoją niezdarną odpowiedź. Obserwował jak Black zerkaj na jego akta. Ciekawe, co mogła z nich wyczytać. Widział je parę razy, ale w zakładce z medycznymi badaniami widział tylko lekarski bełkot, którego na (nie)szczęście nigdy nie opanował.
Gabe
[Powinnaś się, więc cieszyć, że trafiasz akurat na mnie. Zaczynać nie lubię, a wymyślać okoliczności na wątki – uwielbiam. Teraz jest jeszcze wcześnie na moje twórcze myślenie i pomysły nie przychodzą mi z taką łatwością, ale postaram się. Poniżej zamieszczę luźne propozycje, a twoim zadaniem będzie je posklejać, poskreślać, dodać coś od siebie, tak aby i przyszły wątek był wygodny dla twojej postaci:
OdpowiedzUsuń1. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to, to że twoja pani jest lekarzem. Tu się zatrzymałam, aby zapisać to co pojawiło mi się w głowie. Mój pan to miłośnik sztuk walki, a treningi bierze bardzo poważnie, co jeśli podczas jednego z nich, zakładając, że mieli to drugie z bronią białą doszło do zranienia. Rafael podający się za Ethana trafia z rozciętym i krwawiącym ramieniem do zszycia i dezynfekcji. Pewnie zaczęłaby się między nimi wymiana zdań i co dalej… to do ustalenia.
2. Możemy też pójść w inną stronę: mogli poznać się na imprezie/w barze i skończyło się łóżkiem. Od tamtej pory się nie widzieli. Rafael nie sprowadziłby jej do siebie, więc mogliby wylądować u niej lub w jakimś pokoju hotelowym. On też szczególnie nie przywiązuje wagi do powierzania mu numeru telefonu, więc też, by się nie odzywał. A teraz mogliby się natknąć w CIA i zrobiłoby się całkiem niezręcznie (nie dla niego, ale cicho).
3. Inną opcją jest też to, że przeprowadziła się obok niego, stając się jego sąsiadką, a to równie dobrze wpasowuje się w klimat powyższego.]
Rafael Mallet
[Dobra mi coś wpadło do głowy, ale nie wiem czy to będzie ciekawe, opinie zostawiam Tobie :*
OdpowiedzUsuńOtóż może byłyby dobrymi przyjaciółkami? Kawa, ploty, wzajemnie wsparcie, etc?
A przechodząc do wątku to pewnej nocy do domu Mii mógłby przyjść jej brat, który oberwał kulkę, ale za wszelką cene chce uniknąć szpitala z jakiegoś tam powodu, krwawienie byłoby tak ogromne, że moja Pani zdecydowałaby się na zawiezienie go do Jess. Niestety po udzieleniu pomocy ten, by zmarł. Osierociłby dwójke dzieci itd Jessy mogłaby potem doglądać zarówno po pracy jak i w pracy Mię w obawie, że po stracie brata ta psychicznie sobie nie poradzi, poza tym jest w ciąży, więc stres nie jest wskazany. Wybacz, że to tak chaotycznie napisałam. Jeśli Ci się nie podoba to wal. Mam nadzieję, że uda nam się w końcu coś wymyślić ^.^ Ps. zdarza mi sie pomylić imiona mojej postaci XD]
Mia
[A witam panią po fachu! Czy pani po fachu ma ochotę na wątek po fachu? Lub nie po fachu, zależy jak woli pani po fachu ;D]
OdpowiedzUsuńFlorek
[To może jednak polecę z pomysłem po fachu - po misji w terenie pod opiekę Jess i jej współpracowników trafia kilku poszkodowanych agentów, więc muszą im przydzielić do pomocy lekarzy wyjazdowych. W końcu lekarz to lekarz. Zostaną w pracy do późnej nocy, a potem ewentualnie w nagrodę wybiorą się gdzieś na miasto aby się zrelaksować. I tak do białego rana. Chyba nie błysnąłem ambicją, ale na ten moment nie wycisnę z siebie nic więcej ;D]
OdpowiedzUsuńFlorek
[ Dziękuję bardzo i również witam :> ]
OdpowiedzUsuńA. Levy
Bastet nie była typowym kanapowcem, który całe dnie spędzałby na miękkiej, zapadającej się poduszce, z przymkniętymi oczkami śniąc o swoim małym rybnym raju. Jego kotka kochała przygody, dlatego często wlekła się za Anthony'm, miaucząc na niego donośnie i prychając na inne koty, które śmiałyby pojawić się w odległości kilku metrów od niego. Tak było i tym razem. Kroczyła wyniośle, z dumnie podniesionym ogonem, patrolując okolicę szmaragdowymi ślepiami. Nie mógł nie uśmiechnąć się na ten widok, nieźle się dobrali. Wszedł właśnie do parku, przejeżdżając wzrokiem po pokrytych zielenią drzewach i samotnych ławkach. W końcu przysiadł na jednej z nich, a Bastet wskoczyła na miejsce obok niego, domagając się natychmiastowej uwagi. Zaczął drapać ją za uchem,zagłębiając się we własnych rozmyślaniach. Ciszę przerwało zirytowane prychnięcie kotki, która najeżyła się jak dzika i zeskoczyła zgrabnie na ziemie, obok drugiego kota. Uniósł brwi, kiedy zwierzaki zamilkły i zaczęły gapić się na siebie jak zaczarowane. Wstał, a do jego uszu doszedł przyjemny kobiecy głos - Nic się nie stało, Bastet ciągle się to zdarza - uśmiechnął się, spoglądając na dziewczynę. Znał ją, to pewne. Poznawał ten błysk w oku i uśmiech.
OdpowiedzUsuń-Jessica? - wyburczał oszołomiony, a jego twarz zastygła w zimnym, bezuczuciowym wyrazie.
Anthony
[Peggy Carter to mój mistrz, kocham ją całym sercem! <3 Bardzo dziękuję za miłe słowa. Ładny gif w karcie. Nie pomyślałabym, że taka urocza osóbka może parać się tak odpowiedzialnym zawodem. Póki co wątku nie zaproponuję, bo nawet pomysłu nie mam, szczerze mówiąc, chyba że ty byś na coś wpadła. W każdym razie dziękuję za powitanie!]
OdpowiedzUsuńPeggy Carter