sobota, 5 lipca 2014

Story of my life

Matki nie znał, ojciec nie był dla niego najlepszym przykładem. Kiedy jeszcze był mały zajmował się nim jako tako, ale gdy skończył osiem lat, olał go kompletnie. Zawsze budził się w tym samym syfie - pety, skręty i puste butelki po wódce oraz piwie. Trzy lata później zainterweniowała jego ciotka Jasmin i zabrała go do Stanów, gdzie zamieszkał z nią w Nowym Jorku.

Nie był łatwym dzieckiem. Uczył się przeciętnie, ciągle wpadał w kłopoty, a swoją złość i frustrację wyładowywał na kolegach z klasy, którym - w jego mniemaniu - należało się. Wtedy ciotka zapisała go na boks. Na początku niechętnie uczęszczał na zajęcie, ale gdy zrozumiał, że pozwala mu to wyciszyć, zaczął przychodzić regularnie.

Przez jakiś czas obracał się w nieciekawym towarzystwie. Nie lubi opowiadać o tych kilku mrocznych miesiącach swojego życia. De facto skończyły się dla niego źle, gdy zdał sobie sprawę, dokąd może go to doprowadzić. Na pamiątkę swojego małego buntu została mu brzydka szrama ciągnąca się od prawej łopatki aż do lewego biodra. 

Dziś jest pogodnym, młodym mężczyzną, który mimo młodego wieku, sporo nauczył się na własnych błędach. Uzależniony od mocnej, czarnej kawy, papierosów i tatuaży. Jeśli chcesz go przekupić, wystarczy tabliczka białej czekolady. Kocha czytać dobre książki, choć nie koniecznie kryminały.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz