poniedziałek, 13 lipca 2015

you were thinking. it's annoying.

James Hamish O’Connell


8 września 1971 ▪ 43 lata ▪ Langley, Wirginia ▪ 169 cm ▪ agent łącznikowy MI6 ▪ wieczny kawaler ▪ łacina, włoski, francuski ▪ łamacz kodów ▪ nigdy nie pudłuje ▪ ciężko ranny podczas akcji ▪ zawsze ma przy sobie broń ▪ oh god, yes ▪ słodki ▪ okazjonalnie sarkastyczny ▪ nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu ▪ śmiech ▪ five o’clock – tea time ▪ blizny ▪ what the fuck is that
 
Miał dziwne przeczucie tamtego dnia. Wiedział, że wydarzy się coś niedobrego, a mimo to ruszył w teren – jak zawsze. Taka była jego praca. Osłonił twarz białą kefiją trzymaną na głowie przez agal i wyszedł na gorące słońce Dubaju. Krok miał szybki, chciał dotrzeć do wyznaczonego miejsca, jak najprędzej, by nie natknąć się na nikogo w kryjówce. Obserwował ją trzy dni i wiedział, kiedy Arabowie się zmieniają. A on miał tylko odzyskać skradzione klejnoty królewskie, podłożyć fałszywe i wrócić do Anglii.

Dotarł do opuszczonego budynku, gdzie ukrywali się przemytnicy. Przez chwilę stał na chodniku, po przeciwnej stronie, sprawiając wrażenie, że szuka czegoś w swojej torbie. Tak naprawdę sprawdzał teren i czekał, aż kobieta na końcu ulicy zniknie za rogiem. Gdy to nastąpiło, przeszedł na drugą stronę.

Wszedł do budynku i rozejrzał się dookoła. Ostrożne stawiał kroki, szukając szkatułki, w której miały znajdować się drogocenne kamienie. Odnalazł ją pod białą narzutą. Zabrał się za otwieranie puzderka, kiedy usłyszał skrzypnięcie drewnianej podłogi. Podniósł głowę do góry, jego serce zabiło szybciej, a adrenalina zaczęła krążyć we krwi. Przecież nikogo miało tu nie być o tej porze. 

Błyskawicznie podniósł się na nogi, ale zbyt wolno sięgnął po swoją broń. Rozległ się huk wystrzału i chwilę potem upadł na ziemię, wyjąc z bólu. Arab podbiegł, zabrał klejnoty i uciekł ile sił miał w nogach. Jego biała galabija zaczęła przybierać bordowy odcień. Zdołał tylko wysłać sygnał SOS, po czym stracił przytomność. 

Obudził się jakiś czas później. W szpitalu. Cały w bandażach. W głowie pojawiła się tylko jedna myśl: „Świetnie. Kolejna blizna do kompletu”. Nie spodziewał się odsunięcia od służby w terenie i przeniesienia do CIA, jako agent łącznikowy.



kartoteka kontakty dziennik





FC: Martin Freeman.
Cytat w tytule: Sherlock BBC.
Zapraszam do wątków.
 

4 komentarze:

  1. [Watson tak bardzo. :D Cześć z nową postacią!]

    Ferguson/Tessa

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Na jedno i drugie! Nie ukrywam, że im bliższe i bardziej poplątane powiązanie tym dla mnie lepiej. Jakieś propozycje? Nie chcę niczego narzucać.]

    A.Levy

    OdpowiedzUsuń
  3. [To chyba wybiorę Jamesa, bo tak pusto tu masz, a może wyszłoby coś ciekawego z tego :)]

    //Vilja.

    OdpowiedzUsuń