poniedziałek, 6 lipca 2015

Oh...am I on the naughty list?


Anthony  Charles  Blake  
Tony  |  28-letni Detektyw | Biseksualny  |  Palacz  |  Gnojek  |  Dupek  |  Realista  |  Zdrajca  |  Podrywacz  

Ciemne, roztrzepane włosy ~ Orzechowe oczy ~ Pełne ironii spojrzenie ~ Jasna karnacja ~ Całuśne usta ~Seksowny zarost ~ Zadziorny uśmiech ~ Wysportowany ~ 189 cm wzrostu ~ Trenuje kickboxing ~ Gra na perkusji ~ Uwielbia koty ~ Właściciel Bastet ~ Jego pasją jest łucznictwo 
Nieśmiały | Kochany | Uroczy | Małomówny | Niewyróżniający się z tłumu | Miękki | Łagodny | Cichy | Spokojny | Opanowany


Arogancki. Lekceważy innych i to często kończy się źle, również dla niego, ale mimo wszystko nie próbuje się zmienić. Bezczelny. Nie potrafi pohamować sceptycznych, przepełnionych sarkazmem uwag. Cięty język sprawia, że wszyscy słusznie biorą go za niegrzecznego popaprańca. I szczerze? Nie dba o to. Wredny. Nikt go nie powstrzyma i już. Złośliwość towarzyszy mu na niemal każdym kroku, nie lubi się ograniczać. Infantylny. Bo go to bawi i tyle. Ponadprzeciętnie inteligentny. Ma wyjątkowo dobrze rozwiniętą pamięć, a jego IQ stoi na wysokim poziomie. Bystry i spostrzegawczy. Zauważy najmniejsze drgnięcie, z łatwością odczytuje ludzkie emocje i trafnie to wykorzystuje. Ambitny. Wiele wymaga od innych, ale najwięcej od siebie. Przeszłość nauczyła go, że warto walczyć do końca, aby osiągnąć zamierzony skutek. Chytry jak ten lis. Mimo wszystko uczciwy i szczery. Powie prawdę, choćby bolała najbardziej, nie lubi oszustów. Dziki, emocjonalny. Choć w odpowiednich chwilach potrafi zachować kamienną twarz. Odważny, ale nie lekkomyślny. Poświęci wszystko, aby ratować to, na czym mu zależy. Bezwstydny i zboczony. Lubi flirtować i już. Powiadają, że seksoholik i pijak.


PAMIĘTNIK ~ KOMPANI ~ WĄTKI 


Ale skąd ta diametralna zmiana? Tego nie wie nikt. 
_____________________________________
FC: Dylan O'Brien
Mam nadzieję na dużo różnych pokręconych, skomplikowanych wątków i powiązań C:
GG: 53257937
KP w budowie

31 komentarzy:

  1. [ Witam i od razu rezerwuję sobie z tobą wątek, jak tylko moja postać się pojawi <3 ]

    Kochana Alysse Webb

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Allie chętnie porozmawia o jego "flirtowaniu" :D]
    Allie Hammond

    OdpowiedzUsuń
  3. [Boże Dylan <3 uwielbiam tego aktora. Karta równie ciekawa, masz może ochotę na wątek z moim Leo?]

    Leon

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Ona będzie wolała poruszyć ten temat tylko pod względem naukowym, ale może być ciekawie jak się nie zrozumieją w intencjach :D
    Ja to bym poszła teraz w całkowitą abstrakcję, bo można założyć, że ten pacjent miał wiedzę na jakiś temat i podzielił się z nią z Allie. Zginął bo wiedział za dużo, więc teraz mogą chcieć też załatwić Hammond, co by było bardziej dramatycznie. Można nawet uznać, że Tony pojawił się w jej gabinecie chcąc porozmawiać o tym pacjencie, a wtedy mogła się coś stać, nie wiem, mógłby zobaczyć tą kropkę od lasera na jej czole i uratować ją w ostatniej chwili przed postrzałem. nie mam pojęcia, upał mnie dobija]
    Allie Hammond

    OdpowiedzUsuń
  5. [Haha widzę że wszyscy kochają Tom'a. Jak mówiłam jak wątek/powiązanie to ja bardzo chętnie. Jakieś pomysły?]

    Leon

    OdpowiedzUsuń
  6. [ O jaaa tyle czekałam na tego pana, bo jak wiadomo kobiety kochają takich jak on, a ostatecznie go przegapiłam! No nieeeee... Ale mniejsza. Witam cieplutko i cieszę się, że moja pani się spodobała :3 Na wątki i powiązania jak najbardziej chętna! Proponujesz coś konkretnego? ]

    Jessica B.

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Wydaje mi się, że lepiej będzie wyglądal początek z jego perspektywy, w końcu to on ma do niej sprawę...]
    Allie Hammond

    OdpowiedzUsuń
  8. [Och, Boże. Dylan. Na pewno znamy się z The Circle. Poza tym Zayn gay opcjonalnie bi, to mój znak rozpoznawczy xD. I czemu nie. Mój Ami bardzo chętnie rozrusza Tony'ego :D]

    Amir Deli

    OdpowiedzUsuń
  9. [jest naprawdę cudowny.
    Może przy okazji tej akacji Leo obrony Anthony'ego i przez co sam zostanie ranny i Leo może wypominać mu przez jakiś czas jego nierozsądne zachowanie]

    Leon

    OdpowiedzUsuń
  10. [A jak sobie pani życzy ^^ Amir skopie mu dupę xD Możemy coś wymyślić jeśli chodzi o relacje. Tony może podrywać Amira, albo coś. Nie wiem. Nie myślę o tej porze xD]

    Amir Deli

    OdpowiedzUsuń
  11. [Leon obroni Anthony'ego przez co Leon zostanie ranny i Leon będzie wypominał Anthony'owi tą sytuacje nawet podczas przyjaźni. Nie martw się rozumiem cię. Nienawidzę lata]

    Leon

    OdpowiedzUsuń
  12. [Amir może się z nim podrażnić. Poudawać niedostępnego czy coś. Ach. Te upały wykańczają najbardziej -.- ]

    Amir Deli

    OdpowiedzUsuń
  13. [Może Anthony znajdzie się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej godzinie? Jedna z akcji mogła by być pobliżu gdzie A trenuje i morderca/szef gangu weźmie go na zakładnika?]

    Leon

    OdpowiedzUsuń
  14. [Nooo, z Tonym to może być i ciekawie, bo w paru kwestiach by się dogadali. Co dokładnie proponujesz?]

    Gabe

    OdpowiedzUsuń
  15. [ W sumie to właśnie on mógłby być tym jej jedynym chłopakiem, czemu by nie. Taki już los mojej pani, że siedziała z nosem w książkach. A aktualnie jakie relacje przewidujesz? Mają się lubić, nienawidzić? Bo neutralna relacje były trochę nudne. ]

    Jessica B.

    OdpowiedzUsuń
  16. [ Późniejsze spotkanie może być takie, że Anthony dostanie sprawę jako, że jest detektywem, połączoną jakoś z medycyną i mógłby się zwrócić o niej po pomoc. Zakres biologii i chemii to jej konik :D I w sumie why not, mogą sobie przypomnieć :3 To kto zaczyna? ]

    Jessica B.

    OdpowiedzUsuń
  17. [Świetnie, jak dla mnie pasuje. Mogę zacząć, chyba, że jesteś z tych którzy wolą rozwinąć swój pomysł na początku. A potem możemy pobawić się z flirtem, co mi tam, nie po to Gabe wychodził z szafy, żeby nie móc życia zaznać.]

    G.

    OdpowiedzUsuń
  18. [Może ty. Ja nawet nie wiem jak zacząć.]

    Amir Deli

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzadko kiedy młoda pani doktor miała dzień wolny od pracy. Zwyczajnie nie chciała, w domu była sama nie licząc jej już starego kota. Brak zajęcia, jedyne książki jakie miała albo przeczytała, albo dotyczyły zakresu pojęć biologicznych bądź chemicznych. Telewizora za bardzo też nie lubiła oglądać, więc cały poranek przesiedziała na swoich balkonie z herbatą w ręku, patrząc się na panoramę miasta.
    Ze znudzeniem w końcu postanowiła wyjść na spacer. Jednakże Felix, biały gruby pers, nie chciał wypuścić jej samej. Po namyśle spakowała go do siatki na zakupy, a ten wygodnie rozłożył się na samym spodzie, wyciągając łepek. I tak przez całą drogę, dopóki coś go nie zainteresowało. Zerwał się i wyskoczył, biegnąc tylko w sobie znanym kierunku.
    Jessica znalazła zgubę po piętnastu minutach w towarzystwie innego. Kobieta westchnęła, biorąc głębszy oddech. Dawno nie biegała, jej kondycja spadła. Zauważyła, że niedaleko stoi jakiś mężczyzna, sądząc po wzroku utkwionym w zwierzakach musiał być to właściciel.
    - Felix... - Jęknęła, próbując zabrać kota, ale ten odsunął się od niej. - Bardzo przepraszam, nigdy tak nie robił. - Wytłumaczyła się jak zwykle z uśmiechem na ustach i przyjemną dla ucha tonacją.
    Uniosła głowę, bo mężczyzna był od niej wyższy od niej o jakieś dobre trzydzieści centymetrów. Gdy mu się przyjrzała, stwierdziła że go kiedyś widziała. Wydawał jej się znajomy, jednakże w jej zawodzie przewijało się naprawdę dużo osób.

    Jessica B.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jego dzień zaczął się jak zwykle. Wstał o siódmej, wziął prysznic, zjadł śniadanie i nasypał jedzenia oraz nalał wody dla swojego kociaka - Tigera. Zabrał swoje rzeczy i wyszedł z mieszkania zamykając za sobą.

    W studiu, gdzie pracował, jak zawsze panował tłok od rana. Często też przychodzili do niego agenci, których szkolił w CIA, gdzie miał drugą pracę. Nie myśląc jednak o swoich wszystkich obowiązkach, przebrał się w szorty oraz top tank, odsłaniając tatuaże na ramionach i obojczykach. Sięgnął po bandaż i zaczął je owijać wokół nadgarstków i dłoni. Wziął drugi zrobił to samo z drugą dłonią, wychodząc na salę.

    Wysoko uniósł brew, gdy mężczyzna przed nim nazwał go słoneczkiem. Słoneczkiem. Prychnął cicho, przestępując z nogi na nogę, po czym podparł się ręce na biodrach.

    - Mam nadzieję, że nie jesteś tak słaby w rękach, jak w swoich gadkach - odpowiedział, spoglądając na niego. Koleś był od niego odrobinę wyższy i to go frustrowało. Spojrzał na swoją listę i odczytał nazwisko. Anthony Blake. Świetnie. Wiedział na kogo będzie musiał uważać podczas treningów.

    Amir Deli

    OdpowiedzUsuń
  21. [Hej, hej. Cieszę się bardzo, a wizerunek twojej postaci bardzo dobrze mi się kojarzy, ale z tym śmiesznym zarostem to... no wygląda śmiesznie. :D A masz jakiś konkretny pomysł?]

    Timothy F.

    OdpowiedzUsuń
  22. Stan Wirginia to piękne tereny. Nie przepełnione wielkimi blokowiskami czy metropoliami, jak te na południe. Przykładem tego były lasy, które rozciągały się w pobliżu miasta znanego z siedziby ich agencji.
    Wysokie drzewa, bujna fauna i pofalowany teren lasów idealnie nadawał się na treningi praktyczne. Wielu agentów szkoliło się biegając po tych zdradliwych ścieżkach, między grubymi pniami drzew, szukając porozrzucanych po zagospodarowanym przez wywiad terenie przeróżnych celów, fantów czy kogoś grającego w przeciwnej drużynie przy edukacyjnej zabawie.
    Gabe był trochę na bakier ze strzelaniem. Wiedział, co i jak z pistoletem, jak trzymać spluwę, jak trafić, żeby unieszkodliwić - nadal jednak nie przepadał za bronią palną. Musiał jednak ćwiczyć od czasu do czasu, żeby udowodnić sobie i zmarłemu ojczymowi, że jednak ma jaja.
    Trenował sam, mierząc do celu pomiędzy gałęziami i krzakami. Siedział już tu dobrą godzinę, więc szybko znudziło mu się celowanie do poustawianych tarcz. Kiedy już zbierał się z powrotem do siedziby, dosłownie dziesięć centymetrów od niego przeleciała kula.
    Upadł instynktownie, załadowując broń i włączając wszystkie zmysły. Musiała minąć chwila, zanim zdał sobie sprawę, kto do niego o mało co nie wycelował. Ktoś obok też trenował.
    Podniósł się i wściekły ruszył przed siebie. Kilka metrów dalej spotkał młodego faceta, również bez obstawy. Pewnie tak jak Gabe wymknął się na samotny trening.
    - Rozum postradałeś? - warknął do niego, zanim zdał sobie sprawę, że wcześniej tego samego dnia przypadkiem uśmiechnął się do faceta na korytarzu. Bywa.

    Gabe

    OdpowiedzUsuń
  23. Kolejną noc spędzałem w biurze starając się rozwiązać bieżącą sprawę. Byliśmy już co raz bliżej zatrzymania seryjnego mordercy. W naszej kostnicy znajdowało się już siedem ciał. Spojrzałem na ścianę przed biurkiem, znajdowały się na niej zdjęcia wszystkich ofiar, informacje o nich podobieństwach i mapa z miejscami znalezienia ciał. Spojrzałem na akta. Wszystkie ofiary lubowały się w sporcie. Głownie były to sztuki walki. To i wiek były rzeczą która łączyła ofiary. Podejrzewałem także że zabójca niedługo znowu zaatakuje. Miałem nadzieje że tym razem popełni jakiś błąd i tym razem uda mi się go złapać. Co prawda mieliśmy kilku podejrzanych pod stałą obserwacją ale żaden nie wykonał niczego obciążającego. Wyjąłem swój telefon i zadzwoniłem do jednego z agentów.
    - Coś nowego? - zapytałem gdy tylko odebrała. Po chwili rozmowy zmarszczyłem brwi i szybko ubrałem kurtkę. Jedź za nim, nie możesz stracić go z oczu. - powiedziałem rozłączając się. Główny podejrzany właśnie porwał jakiegoś mężczyznę.Teraz nie miałem już wątpliwości że to on jest naszym sprawcą. Miałem nadzieje że uda się nam go złapać. Nie mogłem pozwolić by kolejna osoba zginęła. Już po chwili byłem już przed budynkiem w którym zniknął podejrzany. Przesiadłem się do samochodu agenta który podał mi kamizelkę kuloodporną.
    - Wsparcie wezwane, mężczyzna zniknął w tym budynku kilkanaście minut temu,był z nim ten nieprzytomny facet.
    Pokiwałem tylko głową ubierając kamizelkę pod koszulę i sprawdzając magazynek w broni. Nie ma czasu aż przyjadą, wchodzimy - rozkazałem i wysiadłem z samochodu. Szybko podszedłem do drzwi i otworzyłem je kopniakiem celując bronią przed siebie. Zaraz za mną pojawił się drugi agent robiąc to samo. W oczy od razu rzucił mi się przystojny mężczyzna przywiązany do krzesła i lufą pistoletu przy skroni.

    Leon

    OdpowiedzUsuń
  24. Siedząc na podłodze w swoim niewielkim gabinecie próbowała uprzatnąć wszystkie kartoteki, które do tej pory zalegały na jej biurku, sprawiając, że nie widziała już widoku znajdującego się po ich drugiej stronie. Opierając się o ścianę zrzuciła z nóg szpilki i ustawiła obok największy kubek z kawą jaki udało jej się znaleźć. Było przyjemnie, nie miała już żadnych umówionych wizyt, a klimatyzacja nie zachęcała do wyjścia na zewnątrz, gdzie żar lał się z nieba. Z reguły nie miała takiego luzu, co chwilę wysyłano do niej kogoś z większymi bądź mniejszymi problemami, które zaprzątały jej głowę, nawet w wolnych chwilach. Od zawsze odczuwała nieustanną chęć pomocy innym. Jej matka nieraz kpiła, że jej córka przejedzie się na tych nieustannych próbach zbawienia świata, jednak ona mimo dwudziestu dziewięciu lat wciąż podejmowała próby, niezrażona poprzednimi klęskami. Od zawsze starała się łagodzić konflikty, docierać do sedna problemu, wyciągać ludzi z najwiekszych bagien, w które sami się pogrążyli. Fakt, że nie mogła pomóc matce, która ostatecznie zapiła się na śmierć, jedynie zmotywował ją do działania. Nie było łatwo, nie mając nikogo na świecie, kto mógłby ją wesprzeć i zmotywować w działaniach, ale udało jej się ukończyć liceum z najwyższymi wynikami i zdobyć stypendium na Harvardzie, na który nigdy nie byłoby jej stać nawet z pełną, szczęśliwą rodziną. Odchodząc z uczelni udało jej się zapisać w jej historii jako jedna z najlepszych absolwentek, aż wreszcie znalazła pracę gdzieś, gdzie miała nadzieje wykazać się swoimi umiejętnościami. Rozwiązywała więc cudze problemy, wręczała swoim współpracownikom nowe czapki i szaliki, zrobione w wolnej chwili i nieustannie robiła za sensację zacinając się w windzie. Czy naprawdę osiągnęła więc swój zamierzony cel?
    Odłożyła kolejną teczkę na odpowiednią kupkę i ziewnęła. Była w połowie drogi, choć siedziała już od dobrych dwóch godzin i tyłek zdążył jej zdrętwieć. Wiedziała jednak, że musi jak najszybciej to skończyć, nie miała zamiaru po raz kolejny wychodzić ostatnia z pracy, a co za tym idzie, czuć na sobie to zirytowane spojrzenie ochrony, szczególnie gdyby przypadkiem znowu utknęła windzie i trzeba by było sprowadzać technika, który już zdążył zasiąść przed telewizorem z butelką piwa w dłoni. Nie miała zamiaru po raz kolejny się narażać, dlatego zależało jej na tym, by skończyć robotę jak najszybciej. Kiedy jednak usłyszała pukanie do drzwi, a jej wzrok powędrował na kupkę, której jeszcze nie przejrzała, wiedziała, że jej plany mogą skończyć się jedynie chęciami. Przez krótką chwilę miała zamiar udawać, że w ogóle jej tu nie ma, w końcu jednak westchnęła głośno i obciągając dopasowaną sukienkę, w którą ledwo wbiła swój tyłek, opuściła swoją fortecę zbudowaną z teczek, zapraszając gościa do środka. Była przekonana, że to jeden z jej stałych pacjentów, zdziwiła się jednak widząc w drzwiach młodego mężczyznę, z którym jeszcze nie miała przyjemności się poznać. Czy nie powinni jej uprzedzić przed wizytą kogoś nowego? Szybko usiadła za biurkiem, narzucając na siebie coś co miało być profesjonalną maską, ale przy jej potarganych włosach i panującym wszędzie bałaganem, wyszło to raczej komicznie. A przecież zawsze zależało jej na tym by zrobić na kimś dobre wrażenie.
    - Co pana do mnie sprowadza? Proszę, niech pan usiądzie - wskazała na krzesło znajdujące się naprzeciw niej, a sama opadła nieco bardziej w fotelu, zakładając nogę na nogę - Przepraszam za bałagan, nie uprzedzono mnie o pańskiej wizycie - i uśmiechnęła się najszerzej jak potrafiła, ukradkowo próbując wygładzić swoje włosy.
    Allie Hammond

    OdpowiedzUsuń
  25. Wywrócił oczami. Jego wypowiedź miała wyraźny podtekst. Jednak zlustrował swojego potencjalnego ucznia. Jego włosy były w kompletnym nieładzie, jakby dopiero co wyrwał się z łóżka. Jedak w brązowych oczach był zadziorny błysk, a na wargach błąkał się szelmowski uśmieszek. Typ cwaniaczka. Flirciarza, sądząc po jego wypowiedziach.

    Ale jego postawa zdradzała, że miał do czynienia z jakimiś sztukami walki. Ramiona były szerokie i silne. Nogi były umięśnione, zwłaszcza uda. Schylił się tylko sięgając po rękawice i rzucił komplet w stronę bruneta.

    - Co pan trenował wcześniej, panie Blake? - Zapytał. - Bo zdecydowanie pan coś trenował. Postawa i dobrze zbudowane ciało mówią same za siebie.

    Spojrzał na niego, opierając dłonie na biodrach.

    Amir Deli

    OdpowiedzUsuń
  26. Kickboksing. Sam go trenował jakiś czas. Uważał, to za dobre uzupełnienie boksu. Jednak on wolał kogoś obkładać pięściami, a nie kopać. Ale umiejętności wciąż pozostały i miał ochotę pokazać temu bezczelnemu facetowi, gdzie jego miejsce.

    - Kickboksing, powiadasz - odezwał się i spojrzał na ring, który był właśnie pusty. - Cóż. Jako trener muszę poznać swojego przyszłego... - zmierzył go od stóp do głów - ...ucznia. Co powiesz na mały sparing na ringu?

    Zaproponował sięgając po drugą parę rękawic. Uśmieszek wkradł się na jego pełne wargi. Miał zamiar pokazać temu bezczelowi, że nie zaciągnie go tak łatwo do łóżka.

    Kiedy dostał twierdzącą odpowiedź ze strony Tony'ego, pierwszy ruszył w stronę ringu. Wpuścił na niego swojego ucznia i był zadowolony, kiedy dostrzegł innych klubowiczów, którzy zawiesili oczy na nich. Lubił mieć widownie, zwłaszcza kiedy komuś dokopywał.

    - Możemy włączyć elementy kickboksingu, jeśli chcesz - odparł. - Też go trochę trenowałem. Jako uzupełnienie boksu.

    Amir Deli

    OdpowiedzUsuń
  27. [ Mój piękny były narzeczony z kotem i imieniem, które powala mnie na kolana <3
    Ja to bym połączyła tłuczenie, niekoniecznie talerzy, kłótnie i grożenie śmierciom podczas jednej pozornie prostej akcji, podczas której ostaliby dobrani w parę. niby zwykły napad na bank, a jednak ktoś zostawił wyryty znak na podłodze, który skłaniał do dalszych poszukiwań. Mogliby go z ignorować i jakaś osoba zostałaby zabita. Mafia i te sprawy. Będziemy ustalać na bieżąco.
    Rzeczywiście mamy chore umysły xD ]

    Kochająca Alysse Webb

    OdpowiedzUsuń
  28. Założył swoje rękawice i spojrzał na Tony'ego. Lustrował go uważnie i zapewne starał się wydedukować ruchy jakie on wykona. Dla Amira była to okazja. Jego przeciwnik był odsłonięty i nie spodziewał się szybkiego ruchu z jego strony.

    Szybko przesunął się ku niemu i zadał mu cios prosto w brzuch. Brązowooki zawył z bólu i zgiął się w pół. Z zadowolonym uśmieszkiem cofnął się o kilka kroków, po czym wyłapał spojrzenie ciemnych tęczówek, które patrzyły na niego z dołu.

    - Widzę, że przez ten rok zapomniał pan - podkreślił ostatnie słowo - czym jest właściwa osłona.

    Dla przykładu Amir przyjął właściwą pozycję. Lekko wysunął prawą nogę do przodu i ugiął kolana. Ręce uniósł wysoko, zasłaniając rękawicami swoją klatkę piersiową. Głowę pochylił odrobinę w dół, by zminimalizować ewentualne ciosy w twarz.

    Amir Deli

    OdpowiedzUsuń
  29. Komentarz mężczyzny zbił trochę z tropu Douglasa, któremu jakby nagle brakło języka w gębie. Zmarszczył brwi, mimowolnie pokazując temu drugiemu uśmiech, o jakim wspomniał. Chwilę potem jednak mina mu zrzedła, chociaż ucieszył się, że został dostrzeżony na korytarzu parę godzin wcześniej. Niemniej jednak, o mało co nie stracił kończyny. Zabawy z bronią nie są wcale bezpieczne, ale do tej pory nikomu chyba się takie coś nie zdarzyło.
    - To następnym razem uważaj, bo dwa centymetry i w ogóle już bym się nie uśmiechał - rzucił w stronę mężczyzny.
    Nie wiedział, czy to żółtodziób, ale tę twarz widywał regularnie w agencji od dłuższego czasu, więc możliwe, że po prostu któryś z detektywów nie nauczył się jeszcze porządnie strzelać.
    - Przedstawisz się, jak na niedoszłego zabójcę przystało, czy ja mam zgrywać pozory tego miłego? - Nie wiedział, co podkusiło go do takiego tekstu, ale już było za późno na ugryzienie się w język.
    Przysunął się bliżej, lekko podejrzliwie obserwując faceta. Mimo wszystko, wysunął mu otwartą dłoń.

    Gabe

    OdpowiedzUsuń
  30. Rzuciłem chłopakowi na krześle groźne spojrzenie mając nadzieje że je zrozumie i się zamknie. Takim gadaniem pogarsza tylko swoją i tak już beznadzieją sytuację. Jest albo niesamowicie odważny .. albo niesamowicie głupi.I nie zdziwił bym się gdyby to było to drugie. Znowu spojrzałem na morderce który mocniej przyciskał broń do skroni chłopaka.
    - Rzuć broń - powiedziałem spokojnym tonem, powoli podchodząc kilka kroków. Miałem już doświadczenie w takich sprawach więc wiedziałem jak postępować. I był bym pewny tej sytuacji gdyby nie porwany. Jego brak kontroli nad własnymi słowami może pogorszyć sytuację. I to cholernie. Miałem nadzieje że już do końca będzie milczał ze względu na bezpieczeństwo nas wszystkich.

    Leo

    OdpowiedzUsuń