poniedziałek, 6 lipca 2015

I see the World in 25 dimensions

Leon 'Leo' Hadson

♠ 35 lat ♠ 09.07.1980 ♠ 190 cm wzrostu ♠ agent specjalny ♠
♠ opanowany ♠ profesjonalista ♠ perfekcyjny  bezlitosny kiedy trzeba 
 Inteligentny ♠ błyskotliwy ♠ czujne spojrzenie, dopatrzy się wszystkiego ♠
♠ odważny ♠ znajdzie wyjście z każdej sytuacji ♠ Nie poddaje się choć nie wiadomo co 

Leon nie miał łatwego życia. Gdy miał dziesięć lat jego matka została brutalnie zamordowana w jego domu. Do dzisiaj sprawca jest nieznany a rozwiązanie tej sprawy spędzało mu sen z powiek. To właśnie sprawiło że postanowił wstąpić do CIA. Jego despotyczny ojciec, gdy nie był pijany, na każdym kroku powtarzał mu że dla niego nie ma dobrej przyszłości. Jednak Leon nic sobie z tego nie robił i uparcie dążył do wyznaczonego sobie celu. A teraz jest tutaj, w głównej siedzibie CIA, we własnym gabinecie jako agent specjalny. W przerwie od zadań z siedziby poświęca godziny by znaleźć człowieka który przed laty zniszczył mu życie.



Leon, mimo mrocznej przeszłości z natury jest pogodnym mężczyzną. Zawsze skory do żartów mimo czasami przygnębiającej pracy. Mimo wyuczonego opanowania jest przyjacielski i pomocny. Jest gotowy osłonić przyjaciół własnym ciałem. Mimo tylu lat nie zdecydował którą płeć woli bardziej. Nadal jest w wieku gdzie stały związek to dla niego coś niemożliwego.  O wiele bardziej gustuje w romansach które mogą nawet ciągnąc się miesiącami. . Flirt i sarkazm to jego dwa często używane języki. Mimo wszystko jest też romantykiem co tylko częściowo udaje mu się ukryć. Jest niesamowitym strzelcem i posiada wysoce rozwiniętą kondycje koordynacje ruchową i sprawność fizyczną. Codziennie przed pracą, niezależnie od pory roku, poświęca godzinę na bieg przez park niedaleko jego apartamentu. Zawsze działa zgodnie ze swoim instynktem. Już od najmłodszych lat rozwiązywał zagadki więc rozwinął 'szósty zmysł' - wie kiedy coś się nie zgadza nawet jeżeli nie znalazł jeszcze niepasującego czynnika. . W jego domu czeka na niego Kleo towarzysząca mu podczas czytania akt które zna już na pamięć. Jest śpiochem i gdy ma wolny dzień większą część spędza w łóżku.


Witam was z moją postacią. Jestem pewna że się dogadamy.
Cytat: Bad Intentions - Niykee Heaton
Pan na zdjęciu: Tom Hiddleston



38 komentarzy:

  1. [ Szczerze przyznam, że czekałam na tego pana. Uwielbiam Toma, jest po prostu świetny. Lubię takie postacie jak twoje i chcę wątku i mam nadzieję, że ty również będziesz chcieć :) W każdym razie... witam bardzo cieplutko, życzę dużo pomysłów, wątków i chęci :D]

    Jessica B.

    OdpowiedzUsuń
  2. [ LOKI! <3 Chodź no tu do mnie ty niedobry bożku <333
    Sorry, musiałam :D Ale na wątek zapraszam, o ile nie zraziłam do siebie tym tam wyżej]
    Allie Hammond

    OdpowiedzUsuń
  3. Z racji informacji zawartej w kolumnie po prawej stronie oraz w regulaminie prosimy o zmianę wieku bohatera lub profesji. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. [ To Loki, więc muszę tu mieć jakąś fajną relację... Em... Masz jakiś pomysł? Cokolwiek, może jakąś wizję czy się lubią, czy nie..]
    Allie Hammond

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Hah, też jestem podglądaczem :) Trzeba by było im coś fajnego wymyślić, tylko pytanie co? Masz jakąś koncepcję czy myślimy razem? ]

    Jessica B.

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Badania kontrolne, ogółem jest odpowiedzialny za stan zdrowia innych pracowników. W razie jakiś wypadków nie muszą ściągać tych ze szpitali, bo mają ich na miejscu. Bynajmniej ja to tak rozumiem. ]

    Jessica B.

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Na razie wolałabym uniknąć wątków z "pacjentami", bo te pewnie szybko utkną w martwym punkcie... Pomyślę i się zgłoszę, okej?]
    Allie Hammond

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Jessici, po prostu :D W sumie czemu by nie. Mogli by się przy okazji zaprzyjaźnić czy zwyczajnie zacząć dogadywać, bo z Jess to bardzo otwarta osóbka :3 Chcesz zacząć czy ja mam? ]

    Jessica B.

    OdpowiedzUsuń
  9. ( OMG Tom ♥ Chcę wątek lub powiązanie, konieczne bo uh ♥ A Tony potrzebuje przyjaciela, kogoś, kto będzie go ogarniał w razie czego C: )

    Anthony

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ( Bo Tom jest zajebisty ♥ Leo mógłby przypadkowo wplątać Tony'ego w jakąś swoją misję i tak się poznają. A Tony będzie zbyt uparty, żeby odpuścić xd Schwytają razem jakiegoś zbira, przez co złapią wspólny język i tak mogą się zaprzyjaźnić xd )

      Anthony

      Usuń
  11. [Myślę, że Leon i Amir są podobni. Trudne dzieciństwo, alkoholizm w rodzinie, ale mimo wszystko są pogodni i mili. Mogli by się dogadać. Czemu nie. Bardzo chętna na wątek :)]

    Amir Deli

    OdpowiedzUsuń
  12. ( Wait...kto obroni kogo? xd Albo ja coś źle przeczytałam albo coś jest pokręcone xd Te upały są straszne, serio xd)

    Anthony

    OdpowiedzUsuń
  13. ( Ahhh okey, rozumiem, teraz już wiem xd To będzie urocze, więc jak najbardziej się zgadzam..tylko co to będzie za misja? Masz pomysł? )

    Anthony

    OdpowiedzUsuń
  14. [Ja też <3 Może coś panu się popsuje w trakcie niebezpiecznej misji w Libanie? Ślicznotka będzie tam w razie co no i będzie potrzebny?]

    Arthur

    OdpowiedzUsuń
  15. Siedziała w swoim gabinecie, męcząc się nad pewnym interesującym przypadkiem. Pewien mężczyzna na jednej misji za granicą dostał silnego uczulenia. Problem w tym, że żadne leki nie działały. Kobieta musiała przyznać, że takie przypadki niezmiernie napawały ją chęcią do pracy i nie zamierzała dać spokoju tej sprawie. Bynajmniej w tym momencie.
    Popijała właśnie swoją ukochaną herbatę, gdy do jej gabinetu wszedł jakiś urzędnik informując ją, że jest natychmiastowo potrzebna. Szybciutko zerwała się ze swojego fotela, biegnąc do poszkodowanego. W drodze dowiedziała się mniej więcej o co chodzi.
    Leon, bo tak nazywał się ranny, od razu został przewieziony na stół operacyjny by zatamować silne krwawienie z jamy brzusznej. Gdy to się udało, zajęła się wraz z innymi raną postrzałową, na koniec zostawiając ranę głowy. Było to tylko powierzchowne uszkodzenie naskórka, więc mogła sobie na to pozwolić. Wiedziała, że pacjenta czeka jeszcze masa badać, a najważniejszy jest prześwietlenie czaszki, które na szczęście nic poważnego nie wykazało. Teraz pozostało jej czekać, aż mężczyzna się wybudzi.
    Około piątej została powiadomiona, że poszkodowany się wybudził. Poprawiła włosy i okulary na nosie, by następnie po niecałej minucie znaleźć się przy pacjencie.
    - Witamy z powrotem. - Uśmiechnęła się przyjemnie, zapisując czas na skrawku papieru. To dla niej było ważne. Skoro się obudził nie doszło do poważnego uszkodzenia mózgu ani do wstrząśnienia. Bynajmniej na to nie wskazywało. - Wie pan jak się nazywa? - Zadała rutynowe pytanie.

    Jessica B.

    OdpowiedzUsuń
  16. [Tylko sprostujmy, to nie jest MÓJ stosunek tylko Artiego. No i to nie jest tak, że ich nie lubi. Po prostu nie toleruje wpychania orientacji seksualnych tam, gdzie to nie jest potrzebne. Ale żarciki i dogryzki mogą być, bo taki jest Ślicznotka.
    Z racji logiki wątku, mogłabyś zacząć?]

    Arthur

    OdpowiedzUsuń
  17. ( Okey, myślę, że może być xd Too kto zaczyna? C: )

    Anthony

    OdpowiedzUsuń
  18. Uważnie go obserwowała, by po jego wypowiedzi cichutko zaśmiać się pod nosem. Może i nie powinna, ale to chyba przez brak snu. Zazwyczaj w pracy zachowywała powagę. Nie była jakąś wredną panią doktor, raczej taką sumienną, aczkolwiek przyjazną kobietką.
    - Czyli widać, że z panem wszystko w porządku. - Odhaczyła od razu kilka punktów w karcie, a następnie ponownie przeniosła wzrok na pacjenta. - Miał pan niezwykle dużo szczęścia. Przeszedł pan operację. Nie była ona bardzo poważna, dlatego nie zastosowano śpiączki farmakologicznej. Zalecam jednak nie podnoszenie się z miejsca. - Uniosła jedną brew, ale w miłym tonie. Zwyczajnie nie chciała by pogorszył swój stan, albo doszło do krwotoku wewnętrznego. - Um, zapomniałam się przestawić. Jessica Black, jestem pana lekarzem prowadzącym. - Poinformowała go, siadając na krześle obok niego, przenosząc tym razem wzrok na aparaturę.

    Jessica B.

    OdpowiedzUsuń
  19. [Instaluje te wszystkie większe urządzenia, wyposaża kryjówki agentów, jeździ z nimi na akcje i opiekuje się sprzętem, gdy ten się zepsuje. Takie ciche wsparcie.]

    Arthur

    OdpowiedzUsuń
  20. Alkohol jeszcze nie wyparował z jego organizmu. Nie całkiem. Pijanym nie można go było nazwać. Wypił kilka drinków, bo następnego dnia miał wolne i wyszedł, nie zawracając sobie głowy tym jak wróci do domu. Chłodne wieczorne powietrze uderzyło w jego twarz. Na pustą ulicę wylewało się światło księżyca i gwiazd, a jedynym dźwiękiem, jaki dochodził do jego uszu był szum wiatru. Bar, do którego się dziś udał umiejscowiony był na obrzeżach miasta, w ponurej, nieco mrocznej dzielnicy. Pogwizdywał coś pod nosem, stawiając bezszelestne kroki, patrząc pewnie przed siebie. Tak naprawdę nie wiedział, dokąd zmierza. Nagle spłynął na niego jakiś niepokój, uczucie, że jest obserwowany. Kątem oka zobaczył wysoką zakapturzoną postać, idącą drugą stronę ulicy. Wyglądała podejrzanie i co jakiś czas zerkała w jego stronę. Sądząc po budowie ciała musiał być to mężczyzna. Nie dał po sobie poznać, że wie, co zaraz może się stać. Ni stąd ni zowąd poczuł mocne uderzenie w tył głowy. Upadł na ziemię, bluźniąc pod nosem i błyskawicznie odwrócił się na plecy, wymierzając napastnikowi kopniaka w brzuch. Mężczyzna upadł na ziemie, jednak to się już nie liczyło. Nie po tym, jak poczuł igłę, wbijającą się w jego ramię. Musiało być ich więcej. Taki błąd mógł go wiele kosztować. Jego oczy zasunęły się mgłą, słyszał wokół siebie stłumione śmiechy i rozmowy, które z każdą sekundą się od niego oddalały. A potem była już tylko ciemność.

    Anthony

    OdpowiedzUsuń
  21. [Wrogowie? No nie powiem, może być ciekawie. Nie wiem, jakie do pewnych spraw podejście miały Leon, ale co powiesz na to, że Maddy była agentem, który miał oko na szkolącego się Hadsona?
    On jako świeżak w agencji mógł być wysłany z nią na jedną z misji, dobre kilka lat temu. Wyszła jakaś dziwna sprawa, w której życie młodego było w niebezpieczeństwie, ale Madeleine olała to, wystawiając go na porządną próbę. Od tamtej pory nie dogadują się i wszystkie decyzje oraz samą obecność kobiety Leon kwestionuje, a Maddy znowu krytykuje go na każdym kroku.]

    Madeleine

    OdpowiedzUsuń
  22. [To możesz zacząć, a ja postaram się jeszcze nakreślić ewentualną sytuację w wątku. Tak na szybko, bo możliwe, że już masz coś w głowie, ale zawsze można wykorzystać coś z tego.
    Sytuacja kryzysowa, skradziona broń biologiczna, wzywają sztab specjalny i agenta specjalnego, Leo. Przy obecności paru innych osób Maddy i Leon zaczynają sobie lekko dogryzać. :D
    Nie musisz się spieszyć z zaczęciem, za chwilkę i tak zniknę sprzed kompa. :)]

    Madeleine

    OdpowiedzUsuń
  23. [Z czegoś poza biurem, to przyszła mi do głowy sytuacja w parku, bo w karcie widziałam, że biega. Mogą kojarzyć się z pracy, chociaż jeszcze nie mieli przyjemności zamienić z sobą ani słowa. Tessa mogłaby stać się ofiarą nieprzyjemnej sytuacji - jakiś złodziejaszek ukradłby jej torebkę, narobiłaby trochę krzyku i rabanu, a że jest leniwa, to nawet nie miałaby siły za nim pobiec. Mogliby nawet próbować go wyśledzić, czy coś w tym stylu. :D
    Jak nie to, to mogę myśleć dalej.]

    Tessa R.

    OdpowiedzUsuń
  24. [Mnie pasuje :D. O ile to umawianie nie będzie jakieś szczególnie poważne, bo Rabler nie nadaje się do takich rzeczy, ale z karty wyczytałam, że on chyba też nie. Ha, starszy o dziesięć lat agent specjalny, może z tego wyjść coś zabawnego. :D]

    OdpowiedzUsuń
  25. [Ona ogólnie jest upośledzona w każdej społecznej dziedzinie, więc współczuje mu gustu. :D Zaaacznieeesz?]

    OdpowiedzUsuń
  26. Czasami, gdy miała już dość siedzenia wieczorami na kanapie i oglądania po raz setny tych samych filmów, Tessa po prostu wychodziła na krótki spacer, który miał jej potem pomóc w szybszym zaśnięciu. Dzisiaj nawet próbowała dostać się do mieszkania swojego przyjaciela, ale musiał być na misji, albo po prostu wybrał się gdzieś z siostrą. Takim sposobem Rabler znalazła gdzieś po drodze budkę z ciastkami, kupiła sobie cały woreczek i postanowiła przejść kilka rundek po ulubionym parku, nie przejmując się tym, że miała w końcu zacząć się zdrowo odżywiać. Jak zwykle nie zwracała uwagi na cały świat, wpadając co jakiś czas na zagadanych ludzi, stojących na środku ścieżki, jakby nie mogli ustawić się na poboczu. To był jeden z tych dni, kiedy irytowało ją dosłownie wszystko – od szczekających psów, po pogodę. Była tak zajęta myślami, że początkowo nawet nie poczuła próby pozbawienia jej torebki. Zmarszczyła tylko czoło i poprawiła ją na ramieniu, ale wtedy zakapturzony mężczyzna pociągnął mocniej. Z taką siłą, iż nie miała wyboru i po prostu ją puściła, ledwie utrzymując równowagę i nie trafiając tyłkiem na trawnik. Spanikowała. Nie miała przy sobie dużej ilości gotówki, ale gdy pomyślała o telefonie, dokumentach i terminarzu, w którym miała zaplanowane wszystko na pół roku do przodu… Po prostu zrobiło jej się gorąco i zaczęła się drzeć, nawet nie myśleć o tym, by ruszyć za nim. Ekstremalne sytuacje nie są czymś, w czym umie się odnaleźć.

    OdpowiedzUsuń
  27. [Cześć! Miło Cię tutaj spotkać :) Uroczy Twój pan! *_* Co powiesz na wątek z moją małą Mii? Może relacja opierałaby się na tym samym jak u Setha i Sage? No niekoniecznie z uwzględnieniem seksu xd]

    Mia

    OdpowiedzUsuń
  28. [O tak! Czasem może jej jakąś kawę przynieść do biura, czy nawet pączka, a co tam jeden pączek dla kobiety w ciąży całe pudełko od razu, najlepiej z toffi itd *.* :D Wiesz jakoś zbieram się do tych odp na AIC, ale mi kompletnie nie idzie ;c nwm może nie mam weny czy coś, jednak spodziewaj się dziś odp :)
    Myślisz, że pomiędzy Leonem, a Mią mogłoby coś być?
    Dobra, a przechodząc do okoliczności wątku to pewnie spotkanie w pracy, ploteczki, itd. Wspólny lunch czy coś :) Zaczniesz czy będzie dla Ciebie to problem?]

    Mia

    OdpowiedzUsuń
  29. [Z pewnością jako przyjaciele będą świetni :)]

    Mia siedziała za biurkiem ze wzrokiem wlepionym w monitor, na którym była masa cyferek i jakiś dziwnych kodów. Zawzięcie klikała coś na klawiaturze tworząc kolejne znane tylko jej szyfry. Na moment oderwała się od pracy, by upić kilka łyków zimnej już kawy, którą przyniosła sobie do biura jakieś kilka godzin temu. Musiała przyznać, że czuła się cholernie odrętwiała przez to ciągłe siedzenie przy komputerze. Opuchnięte kostki i bolący kręgosłup to nic przyjemnego. Ciche westchnienie wyrwało się z jej ust. Kątem oka spojrzała na zegarek, dochodziła 23, a ona siedziała tutaj już o 9 rano. Praca rzeczywiście czasem może poważnie człowieka wciągnąć. Chciała już wrócić do domu jednak miała jeszcze masę pracy, musiała to skończyć na jutro. Nim się obejrzała dochodziła 3 w nocy. Odetchnęła z ulgą, gdy wreszcie nastąpił finisz. Zgrała program na płytę, którą schowała w szufladzie zamykanej na klucz, tak dla bezpieczeństwa. CIA ma wielu wszędobylskich pracowników którzy na nocnych zmianach lubią robić psikusy innym, czego ona nie chciała stać się ofiarą.
    Odruchowo pogładziła swój 6,5 miesięczny brzuch dopijając przy tym kawę. Pusty papierowy kubek wrzuciła do kosza stojącego obok biurka. Mia otworzyła teczkę z raportami, który musiała przejrzeć, po 10 minutach znudzona oraz wykończona całym dniem harówki zasnęła.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie okazywała tego po sobie otwarcie, ale dołączenie jej do misji wcale nie było dla niej kłopotem. Wręcz przeciwnie. Gdy tylko pojawiała się potrzeba wysłania dodatkowego sztabu wspierającego agenta specjalnego, brano pod uwagę doświadczonych zawodowców, między innymi na tak zwanej emeryturze. Mad Maddy miała swoje doświadczenia z wrogim wywiadem na Bliskim Wschodzie, a już na pewno z konkurencją kilku wywiadów, które teoretycznie powinny stać po tej samej stronie.
    Nie mogła powiedzieć, że ni grzało ni ziębiło ja, że będzie pracować z Leonem. Ale też nie robiła z tego żadnego problemu. Trzeba było podejść w stu procentach profesjonalnie.
    - Nie dziw się tak, że nie pojedziesz tam sam - zwróciła uwagę agentowi, mijając go i ruszając w stronę samolotu. Kilku innych niższych agentów, w tym asystenci i pilot, byli już w maszynie. - Broń biologiczna to nie dziecięca grzechotka.

    Madeleine

    OdpowiedzUsuń
  31. To było dość... niecodzienne. Jeszcze nigdy jej nie napadnięto, a kiedy zdarzyła się ta wielka przyjemność od razu w pobliżu znajduje się ktoś, kto jej pomaga. To się nazywa mieć farta w nieszczęściu. Dodatkowo pozostał w niej spory niesmak po tym, jak to okazało się, że nie radzi sobie w takich sytuacjach. Zawsze sądziła, że jest twarda, a tu proszę, zaczęła wrzeszczeć niczym jakaś pierwsza lepsza dama w opałach. Na nic kursy z samoobrony i inne idiotyczne sprawy tego typu.
    Całą akcję obserwowała z lekkim niedowierzaniem i szokiem, bo ten obcy facet, który rzucił się na oprawcę najwyraźniej wiedział, co robi. Obezwładnienie złodzieja zajęło mu dosłownie kilka sekund. Przeszło jej przez myśl, że powinien szkolić niektórych ludzi, pracujących dla CIA, ha.
    - Wszystko okej, po prostu... trochę się przestraszyłam, stąd ten wrzask. Żadnych urazów u siebie nie zaobserwowałam - powiedziała trochę zawstydzona, bo krzyczała naprawdę głośno i teraz wszyscy się na nich gapili. - Bardzo Panu dziękuję. To całkiem niedzisiejsze, że ktoś rzuca się w pogoń w nieswojej sprawie.

    Tessa R.

    OdpowiedzUsuń
  32. Mia wymamrotała coś niewyraźnie pod nosem, gdy ten zaczął ją budzić, dopiero po chwili uchylił powieki i lekko się przeciągnęła. Znowu zasnęła przy biurku. Spojrzała na przyjaciela lekko zaspanymi oczami. - Dzięki za pobudkę, Leoś - wymamrotała, po czym czule cmoknęła go w policzek. Z grymasem na twarzy wstała z krzesełka. Bolał ją kręgosłup, a opuchnięte kostki dawały o sobie znać. Oparła czoło na torsie towarzysza. - Wale to wszystko, biorę trzy dni urlopu. Chce się porządnie wsypać - rzuciła i ziewnęła. Przyda się jej odpoczynek, a z pewnością będzie ją miał kto zastąpić, więc nie było sensu, by siedziała zmęczona w pracy i to jeszcze jako kobieta w ciąży.

    OdpowiedzUsuń
  33. Przyjrzała mu się uważniej, zauważając dopiero, że całe zdarzenie musiało wyrwać go z wieczornego biegania. Nie czuła wyrzutów sumienia, gdyby nie on, pewnie dalej krzyczałaby na trawniku, nie mogąc nawet zadzwonić do przyjaciela, bo przecież telefon był w torebce. Wciąż czuła się jak idiotka i nie miała pojęcia, dlaczego ten mężczyzna właśnie w taki sposób na nią nie patrzy, w końcu się jej należało. Następnym razem przyklei sobie torebkę do ramienia, to jedyne wyjście.
    Pewnie miała jeszcze głupszą minę, gdy przyswoiła zadane przez niego pytanie. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewała.
    - Może najpierw przejdziemy na ty? Jestem Tessa - przedstawiła się, podając mu rękę. - Z przyjemnością się czegoś napiję, ale ja stawiam. To jedyna rekompensata, która przychodzi mi teraz do głowy.

    Tessa R.

    OdpowiedzUsuń
  34. Mia, gdy tylko znalazła się w ucie przyjaciela ziewnęła zasłaniając przy tym usta ręką. Spojrzała na towarzysza, gdy ten zajął miejsce obok niej. - Twoja propozycja bardzo mi odpowiada - wydukała sennie, po czym oparła wygodnie głowę o nagłówek siedzenia przymykając przy tym powieki. Skrzywiła sie lekko, gdy maluch zaczął ją kopać, o czym świadczyły co kilka sekund pojawiające się wybrzuszenia po boku brzucha Mii.
    Przeczesała leniwie palcami swoje długie, czarne kosmyki włosów. W drodze do domu kobieta zasnęła, nawet nie wiedziała kiedy, jej organizm był wykończony u potrzebowała teraz masę odpoczynku, by móc zregenerować siły.

    OdpowiedzUsuń
  35. [Ogólnie to chyba muszę z wątku zrezygnować, bo nie radzę sobie z krótkimi odpisami i pierwszoosobową formą narracji i tym takim zwracaniem się do postaci: ciebie. Nie mogę się przemóc, bardzo mi przykro. :<]

    OdpowiedzUsuń
  36. Jakiś przebłysk światła. Rażącego i ostrego. Głosy dochodzące jakby z oddali. Śmiechy. Twarde zimne podłoże, najpewniej metalowe.Mocne szorstkie sznury, krępujące nadgarstki i nogi. Cholera. Chyba nie mógł się bardziej wpakować. Przytomność zaczął odzyskiwać już w furgonetce. A przynajmniej tak mu się wydawało, że to furgonetka. Całkowitą świadomość odzyskał jednak już w budynku, przywiązany do krzesła. Warknął pod nosem, usiłując uwolnić się z krępujących go więzów. Nic z tego.
    - Siedź cicho i bez żadnych sztuczek, jasne? - warknął do niego jeden z mężczyzn. Już miał odpowiedzieć mu jakąś ciętą ripostą, kiedy nagle do pomieszczenia wpadło kilku uzbrojonych facetów. Jego porywacze mieli tak komicznie zszokowane miny, że musiał wybuchnąć śmiechem, mimo lufy, wycelowanej prosto w jego głowę. Wściekły mięśniak, który przed chwilą kazał mu być cicho spojrzał na niego wilkiem.
    - Błagam. Mogliście chociaż zamknąć drzwi albo ustawić kogoś na czatach. Nie mówiąc już o dopilnowaniu, żeby nikt was nie śledził - Tak, oto w obliczu śmierci musiał nawet podsycać ogień. Bez tego by nie przeżył.
    - Zamknij się - warknął facet, przyciskając spluwę do jego skroni jeszcze mocniej. Obie grupy mierzyły do siebie, każdy każdego obserwował, a Anthony czekał tylko na odpowiedni moment, żeby się wyrwać.

    Anthony

    OdpowiedzUsuń